Powiatowe Dyktando

Opublikowano w Życie szkolne

W tym roku udział naszych uczniów w XIII już edycji finału Powiatowego Dyktanda stanął pod znakiem zapytania. Spośród trójki wytypowanych w eliminacjach zawodników, aż dwoje- Zuzia Rzepkowska i Kacper Rosiak, rozchorowało się tuż przed wyjazdem, który zaplanowany był na 9 marca br.

Tylko Jakub Podolak dotrwał.

Jednak postanowiliśmy, że tak ważnej imprezy nie oddamy „walkowerem”. Udało się zwerbować – dosłownie na ostatnią chwilę – dwie uczennice, które w eliminacjach szkolnych zajęły kolejne miejsca i to one: Julia Bednarczuk i Patrycja Pupka – reprezentowały naszą szkołę w Kluczborku.

Cała trójka popisała się swoimi umiejętnościami w sposób, który przyniósł chlubę szkole, bo na 33 uczestników znaleźli się tuż poza „podium”. I miejsce zajęła Julia Dziagacz z Gimnazjum Nr 5 w Kluczborku, II miejsce Michał Wąsiński ze SP Nr 1 w Oleśnie, III miejsce – Jesika Gorzołka z Bogacicy.

A tekst dyktanda był naprawdę trudny. Zresztą – sami sprawdźcie!

Jerzy był ponaddwudziestoletnim mężczyzną, który jeszcze nigdy sam nie wyjeżdżał z rodzinnego miasta. W końcu postanowił to zmienić i wyruszyć w podróż: najpierw po Polsce, a jak wszystko dobrze pójdzie, potem po Europie. Zaczął od przeglądania przewodników i stron internetowych. Pół siedząc, pół leżąc, przewracał wte i wewte kartki atlasu, marząc o późnojesiennej wyprawie. Jak na razie skupiał się na nicnierobieniu, ale już za niecały miesiąc wyruszy na wojaże. Póki co leżał na łóżku i spośród stosu zdjęć wybierał te, które szczególnie go urzekły.

Dni mijały. I wreszcie nadeszła upragniona chwila. Wszystko było zapięte na ostatni guzik, plecak spakowany, bilety kupione. Młody człowiek przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz. A kiedy zabłądził, pytał, którędy by mógł dojść tam, dokąd zmierzał. Odwiedził Nizinę Mazowiecką i jezioro Gopło. Zajrzał do Grodziska Mazowieckiego, na warmińskolidzbarski rynek. Zapoznawał gościnnych Mazowszan i statecznych łodzian z dzielnicy Widzew. Zachwycał się żółtozielonymi barwami jesieni, krwistoczerwonymi zachodami słońca, szaroburymi deszczowymi dniami oraz niebiesko-białym niebem podczas pogodnych jesiennych poranków. Dzięki tej pięcioipółtygodniowej podróży Jerzy z domatora, który nigdy nie opuszczał rodzinnego miasta, w jednej chwili stał się ciekawym świata obieżyświatem.